Śmierć Kliniczna Część Dalsza

Zaktualizowano: 11 sty




ŚMIERĆ I TECHNOLGIA DO WYŁAPYWANIA DUSZ PODCZAS PRZEJŚCIA CD


Pewnego razu przypadkowo wpadłem na tekst opisujący Lucyfera i kiedy to przeczytałem podskoczyłem z radości, bo wiedziałem, że to jest to. Opisywany jest jako ten który oślepia nas swoją miłością i tak to właśnie wygląda w chwili śmierci. Przypomniał mi się obraz z dużą ilością ludzi, którzy idą w kierunku światła i widzę parę osób które robią daszek z ręki aby móc popatrzeć na te oślepiające białe światło.



Nie wiedziałem z kim podzielić się tą informacją, trzymałem ją w sobie, bo zdawałem sobie sprawę, że ciężko będzie ludziom to zrozumieć. Ale po upływie dwóch tygodni spotkała mnie dziwna sytuacja.

Idąc w galerii handlowej zauważyłem, że ktoś się patrzy na mnie z bardzo daleka. Był to mężczyzna potężnie zbudowany, atletycznie, wysoki około 2 metry, siwy albinos, który siedział sobie przy stoliku. Patrzył się mi prosto w oczy z odległości 50, 60 metrów, zobaczyłem go od razu. Czułem tak silną negatywną energię, że nie sposób tego opisać. Miałem chęć wskoczyć na stolik przy którym siedział i rzucić się na niego, tak bardzo źle go odebrałem. Skracając dystans zobaczyłem, że wykonuje on ruch prawą ręką, jakby przeczesywał nią włosy bo miał dłuższe. Kiedy jego dłoń była na wysokości lewego oka, zasłonił je i trzymał nieruchomo przez 20,30 sekund patrząc się na mnie prawym okiem. Podkreślam, on cały czas bezczelnie wlepiał we mnie swój wzrok. Będąc prawie na jego wysokości wykonał do końca ruch ręką od oka za głowę i zobaczyłem w tym momencie, że na jego stoliku leżą karty Tarota.

Wtedy on podniósł kartę która była wysunięta ze wszystkich najdalej i pokazał mi ją. Obrazek przedstawiał leżącego rycerza na ziemi z powbijanymi 7 mieczami w niego (nie ma takiej karty w tarocie, musiała być robiona na zamówienie). Odebrałem to jako groźba w moim kierunku, lecz po chwili zrobiłem się bardzo szczęśliwy z tego powodu, ponieważ uzmysłowiłem sobie, że to na co wpadłem 14 dni temu jest prawdą. Byłem taki dumny z siebie, że odkryłem coś ważniejszego niż Einstein, że nikt nigdy na to nie wpadł, sam nie wierzyłem. Śmiałem się sam z siebie i z nich, że strasząc mnie sami potwierdzili moje odkrycie. Wynikła z tego jeszcze jedna ważna rzecz. Posiadają technologię która umożliwia czytanie naszych myśli. To właśnie sobie uzmysłowiłem. Od tego zdarzenia brałem czynny udział w rozmowach na rożnych forach, panelach dyskusyjnych, pisałem do różnych osób i zadawałem pytanie czy spotkali się z taką technologią, lecz nikt nie potrafił mi odpowiedzieć na to pytanie. Pisałem do ludzi którzy zajmują się ufo oraz innymi tematami związanymi z teoriami spiskowymi, ezoteryką itd. lecz nikt z nich nie był zainteresowany tym tematem.

Chciałem się podzielić moją wiedza z innymi ludźmi w jakimś programie, lecz każdy mnie jakoś zbywał z drugiej strony nie chciałem występować publicznie, ponieważ nie zależy mi na tym, żeby być sławnym, chciałem tylko, żeby ludzie wiedzieli o tym.

Po jakim czasie doszedłem do wniosku, że dzielenie się ta wiedzą z osobami które nie przerobiły odpowiedniego materiału wiedzy mija się z celem, ponieważ nie są w stanie tego zrozumieć. Rozumiem ich doskonale, od dzieciństwa jest im kasowana pamięć, szczepionki, do tego pieczętowane są czakry, nieczysta woda, jedzenie, opryski, masmedia, cały system szkolnictwa i pewnie mnóstwo innych rzeczy, które zamiast pomóc człowiekowi w rozwoju blokują i zamykają większość z ludzi żyjących na ziemi. Nie ma jak dotrzeć do większości.


Doszedłem do wniosku, że najlepsza formą szerszego przekazu będzie napisanie książki w której opisze to co odkryłem. Zorganizowałem się i zacząłem gromadzić informacje, przypominać sobie jak to było i jak najlepiej przekazać to co mam do napisania.

Pojawił się sen, który miałem 3, 4 razy dosłownie taki sam, wszystko było takie same, sceneria, sytuacja i osoba z którą rozmawiałem. Miałem spotkanie z Reptylianką.

Sen zaczynał się zawsze tak samo, ktoś mnie gonił na klatce schodowej wykonanej z betonu. Patrzyłem na dół i widziałem jakąś istotę na dole ja szedłem wyżej, aż trafiłem do mieszkania. Był to wielki apartament, oszklony, dookoła były wielkie okna a po środku wyspa, która była kuchnią, barem z duża ilością szafek i innych sprzętów. Widok przez okno był na inne budynki, wyglądało to na biurowiec w mieście. Dużo szkła, aluminium i wszystkiego z czego wykonane są takie obiekty. Pamiętam, że było bardzo jasno. Światło biło przez okna z duża intensywnością. Okna nie miały żadnych zasłon ani rolet, nie były też przyciemniane. Stojąc tam w środku byłem jakby doskonale widoczny, dla osób znajdujących się w innych obiektach, które stały w nie tak dużej odległości od mojego apartamentu.

Była tam też Reptylinaka która wyglądała jak kobieta. Oświadczyła mi, że jeżeli napiszę tą książkę to zginę. Była to kolejna forma groźby, próby zastraszenia mnie. Nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Czuje się dobrze, po tym co przeszedłem wiem, że mam potężną ochronę.

Nagle rozległ się jakby strzał, jakiś huk. To nie przestraszyło mnie. Kucnąłem i patrząc się na nią powiedziałem tak, pokazując palcem na drewnianą podłogę, na której były widoczne dwa ślady po kulach. Powiedziałem


widzisz już dwa razy próbowali mnie zabić ale ja zawsze się schylam, robię unik i nie mogą mnie trafić.


Reakcja jej była taka sama jak za każdym razem, bez słowa poszła sobie a ja się budzę.

Nie powiem trochę się wystraszyłem, bo odkryłem coś i nie mogę się z tym podzielić z innymi. Byłem zły z tego powodu. Odstawiłem na jakiś czas moja myśl, pragnienie spisania tego wszystkiego w formie książki. CDN…


linki do artykułów o podbnej tematyce:


https://www.level1111.com/post/moja-%C5%9Bmier%C4%87-kliniczna


https://www.level1111.com/post/d%C5%BAwi%C4%99k-om-technologia-lucyfer



II Mark II

766 wyświetleń2 komentarze

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie