Bitwa pod Grunwaldem - historia Marcina z Worocimowic

Zaktualizowano: 16 lip


Biały Orzeł na okrągłej niebieskiej tarczy.


Jest to opowieść o mojej reinkarnacji z tamych czasów, napisanej na podstawie tego co widziałem w snach i wizjach.


Nazywałem się Marcin z Wrocimowic. Imię Marcin chodziło mi po głowie i mojej siostrze. Później miałem sen w którym widziałem to co opiszę niżej. Za jakiś czas zacząłem sprawdzać imiona chorążych, ponieważ tylko taka osoba mogła bezpośrednio przed bitwa rozmawiać z królem, tylko jeden miał na imię Marcin.

Opisze Wam prawdziwą historię bitwy pod Grunwaldem. Prawdą jest, że Nasze wojsko jechało na egzekucję. Bitwa ta miała być formalnością po której miał nastąpić rozbiór, tego co zostało z naszego Wielkiego Imperium. Mieliśmy nie tylko zniknąć z mapy świata ale także ludność miała zostać wybita, a gen Słowiański miał zniknąć całkowicie.

Należy tutaj zaznaczyć, że Słowianie nie umieli zabijac ludzi, kochali życie ponad wszystko, ale na czas bitwy, konfrontacji zbrojnych, robili coś, coś co dawało im przewagę na przeciwnikiem. Odsyłam tutaj do mojego kolejnego artykułu, który powstał też z wizji mojej I mojej siostry, z tego co pamiętamy i czujemy.


https://www.level1111.com/post/s%C5%82owianie-a-alkohol

Nie posiadaliśmy ciężkiej jazdy prawie wcale. Wojownicy jechali w ciszy, każdy wiedział, że szanse na wygrana są prawie żadne. Z zachodniej Europy zjechało się całe rycerstwo. My przeciwko wszystkim, nawet Czesi byli przeciw Nam i inne Słowiańskie plemiona. Pogoda była dobra. Wiał lekki wiatr. Sytuacja była tak ciężka, że potrzebny był każdy kto umiał walczyć. Chorąży chorągwi Krakowsko-Sandomierskiej Marcin z Wrocimowic prosił Króla o to, żeby wypuścić z więzień każdego który chciał odkupić swoje winy a umiał walczyć. Potrzebny był każdy kto się nadawał do bitwy, dlatego król zgodził się na wypuszczenie tych skazanych.

Przed bitwą Król Władysław Jagiełło wezwał do siebie Chorążego Marcina z Wrocimowic. Był to rycerz który dostał te stanowisko za swoje zasługi, były nimi zaciekłe walki na Żmudzi z zakonem. Należy w tym miejscu dodać, że nie był to zwykły zakon. Był i jest to zakon składający się z wyselekcjonowanych ludzi którzy posiadają szczególne DNA Draco, czyli smoka i nazywani byli wtajemniczeni, zakonem rycerzy drakonian. Są to osoby nie posiadające uczuć wyższych, bezlitośni mordercy, lubią to co robią i sprawia im to przyjemność. Walka z nimi była bardzo ciężka, bo oni nie zawahają się przed niczym. W czasie IIWS takie funkcje pełnily specjalnie oddziały SS. Udowodnił, że dowodząc znacznie mniejszymi oddziałami odnosił zwycięstwo nad wojskami Zakonu Krzyżackiego. Nigdy nie przegrał, żadnego pojedynku rycerskiego, był przykładem męstwa i odwagi dla innych. Jego serce było czyste, strach był mu obcy.

Król Władysław Jagiełło stał na niewielkim wzniesieniu. Wiatr rozwiewał jego długie włosy. Marcin podszedł do niego. Król trzymał w ręku okrągłą tarczę, z białym orłem na niebieskim tle. Mówi do Marcina tak. Co widzisz, pokazując mu tarczę. Na to on odparł, że widzę tarczę na której jest biały orzeł na niebieskim tle. Jagiełło obrócił tarczę o 180 stopni i pyta się co teraz widzisz Marcinie ? Marcin w tym momencie zrozumiał o co chodzi Królowi, ponieważ tarcza zmieniła się i nie było widać już białego orła w okręgu na niebieskim tle, ale płaski wzór na drewnianej tarczy.

Jagiełło powiedział “Oszukamy ich” …

ale pytanie jest czy dacie radę wytrzymać Marcinie ?

Mówi dalej “Czy dacie radę wytrzymać Marcinie z ludźmi ?). Ja z całym wojskiem udam odwrót, zostaniesz otoczony, cała chorągiew przez wojska nieprzyjaciela, będziecie zamknięci w kotle, pytanie jest czy Ty dasz radę wytrzymać i czy ludzie dadzą radę wytrzymać.

On odparł “ludzie wytrzymają, zawsze dawali radę i tym razem tak będzie, prędzej umrą niż się poddadzą”.

Król powiedział “Was zamkną w kole (dlatego pokazał mu tą tarczę orła zamkniętego w kole) a ja z reszta wojska udam odwrót, otoczę ich armię i uderzę na nich z tyłu, gromiąc ich obóz, aż przebiję się do Was. Ty z chorongwią musisz czekać do tej pory aż nie uwolnię Cię z tego śmiertelnego pierścienia". Niech tak się stanie Królu, odrzekł Marcin.

Plan się powiódł, dzięki męstwie chorążego i jego chorągwi, pokonali wojska całej zachodniej Europy.

Wyczyn ten był praktycznie niemożliwy do wykonania, można go porównać do tego jakby ktoś w czasach dzisiejszych pokonał armię amerykańska, wraz z innymi posiłkami, najlepszych oddziałów z całej Europy.

Marcin z Wrocimowic miał coś w swoich genach z DNA Wilka. Wilki mają to do siebie, że żeby je pokonać musisz je zabić. Możliwe, że wiedział o tym Władysław, gdyż powierzając dowództwo takiej osobie możemy mieć pewność, że nigdy się nie podda, a prędzej zginie niż ustąpi pola wrogowi.

Symbol wilka towarzył wszytkim największym armiom w histori świata rzymskiej, perskiej, Słowaniom i wielu innym. Dawał on zwycięstwo i budził strach wrogów. Nie jest wiadome, czy Jagiełło wiedział o tym czy nie. Jedno jest pewne, ludzie dali z siebie wszystko i dostali za o nagrodę, nagrodą tą była swoboda i uratowanie swoich braci Słowian oraz przedłużenie życia naszego rodu.







Marcin z Wrocimowic za swoje zasługi w bitwie pod Grunwaldem dostał dożywotnio tytuł Chorążego chorągwi krakowsko - sandomierskiej.


Tytuł Chorążego Krakowskiego posiadał od 1410 roku, i zachowuje do śmierci. Potomstwo jego nazywano od stanowiska chorąży jako chorążycami, przybierają ten tytuł w dalszych pokoleniach za nazwisko, jako Chorążycowie herbu Półkozic. Został upamiętniony przez Jana Długosza w Rocznikach, Henryka Sienkiewicza w Krzyżakach i Jana Matejkę na obrazie Bitwa pod Grunwaldem.

Odznaczył się w bitwie pod Koronowem w dniu 10 X 1410. Jego synowie - dumni z dokonań ojca na stanowisku chorążego - zwali się Chorążycami.


IIMarkII




"o Marcinie zapomnianym bohaterze spod bitwy pod Grunwaldem ze strony Internetowy kurier proszowski.

Nasuwa się zasadnicze pytanie? Czym zatem była Wielka Chorągiew Ziemi Krakowskiej, kim byli jej znakomici przywódcy?

Chorąży Wielki Koronny (łac. vexillifer regni) - to urzędnik dworski I Rzeczypospolitej. Występował już za panowania Kazimierza Wielkiego, po raz pierwszy wymienia go dopiero Jan Długosz, opisując Bitwę pod Grunwaldem, gdzie chorążym był rycerz Marcin z Wrocimowic. Jan Długosz wymienia go w swoich kronikach jako: (...) najznamienitszego rycerza polskiego. Chorąży koronny nosił Chorągiew Wielką Królestwa przy królu, w czasie najważniejszych ceremonii dworskich takich jak koronacje, pogrzeby, hołdy pruskie i kurlandzkie.

Stał zazwyczaj po prawej stronie monarchy. W 1633 doszło na tym tle do sporu z miecznikiem wielkim koronnym, który też chciał zająć to miejsce. Krótko przed rozpoczęciem się Bitwy pod Grunwaldem z zakonem krzyżackim Marcin został mianowany chorążym krakowski. Oznaczało to, że będzie prowadził w czasie przemarszów jedną z najważniejszych jednostek i faktycznie dowodził nią na polu bitwy.

Spod pióra Jana Długosza lub z najbliższego jego otoczenia wyszedł także pierwszy polski herbarz, czyli Klejnoty. Dzięki tym źródłom możemy w dosyć dokładny sposób odtworzyć ówczesną polską, i nie tylko polską symbolikę wojskową.

W Kronice Jana Długosza, znajdujemy taką oto treść: (...) Pierwsza była chorągiew wielka ziemi krakowskiej, której herbem był biały orzeł w koronie z rozpiętymi skrzydłami na czerwonym polu. Znajdowali się w jej szeregach wszyscy znaczniejsi panowie i rycerze polscy (...) Siłą i liczebnością przewyższała ona wszystkie inne chorągwie. Jej dowódcą był (...) Zyndram z Maszkowic, a chorążym rycerz Marcin z Wrocimowic z rodu Półkoziców. Zbigniew Pałetk"

403 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie