Moja Śmierć Kliniczna

Zaktualizowano: 24 kwi




ŚMIERĆ I TECHNOLOGIA DO WYŁAPYWANIA DUSZ PODCZAS PRZEJŚCIA


Śmierć jest iluzja, to tylko ciało umiera, ponieważ dusza jest nieśmiertelna. Kiedy Istota umiera ciało nie może dłużej funkcjonować, ponieważ zostają zerwane nici dna które łączą ciało z balonem zawieszonym na nim, w którym jest dusza. Dusza opuszcza ciało, wraz z nią ucieka energia. Człowiek przestaje odczuwać cokolwiek - strach, ból, głód, chłód, itd. Przeżyłem śmierć kliniczną i opiszę Wam co widziałem i co później odkryłem. Samej chwili wypadku nie będę opisywał bo to dość długa historia.

Miałem wypadek, upadłem na beton z 12 metrów. Lecę w dół, w dół z 4 piętra (wszystkie inne okna na klatce schodowej były zamknięte), lecę i słyszę głos w głowie „Ty i tak nie umrzesz”. Nagle ciemno, tak jakby ktoś wyłączył światło. Całe życie mi przeleciało przed oczami, wszystkie najgorsze rzeczy jakie zrobiłem.

Budzę się gdzieś na zielonej łące, siedzę sobie, jest wspaniale. Zero bólu, zero stresu, taka błogość, nic nie jest ważne, nic się nie liczy. Podnoszę się z pozycji lezącej do siedzącej, rozglądam się wokół jest zielono, byłem tam sam, nie widzę nikogo. To wszystko nie trwa długo nagle na wysokości godziny 2 godziny zaczynam widzieć wirujące światło, pulsujące coraz bardziej, zaczynam patrzeć na nie, coraz bardziej, wstaje, ale tak mnie oślepiało, że musiałem zrobić z ręki daszek, żeby móc spojrzeć na nie.

Zobaczyłem, że te słońce wygląda jak spirala, podobne jest do oczu węża które hipnotyzują, tak jak w bajkach, przypominała laskę taka jaka ma papież. Zobaczyłem, że te światło wydobywa się z laski a tą laskę trzyma postać w kapturze. Wiedziałem, że nie chcę iść w tamtą stronę, ale kiedy tak patrzyłem i patrzyłem coś zaczęło się ze mną dziać. Jakby poczułem nieodparte uczucie miłości do tego światła, tak wielkiej, że czułem, że nikt w życiu nigdy mnie tak bardzo nie kochał.

Te wirujące światło wydawało mi się, że jest Bogiem i muszę iść do niego, iść w jego kierunku, nie potrafiłem się oprzeć, to było silniejsze ode mnie, nie chciałem tam iść ale mnie to przyciągało. Nie da się tego opisać, miłość tak ogromna, że wydawało się, że nikt w życiu mnie nie kochał. Stało się coś dziwnego, bo kiedy miałem już iść w kierunku świtała, coś mnie powstrzymało jakby chwyciło za lewę ramię i wciągnęło do ciała.

Obudziłem się w szpitalu z tego co się później dowiedziałem, kiedy lekarze mnie ratowali przeklinałem ich we wszystkich możliwych przekleństwach, byłem strasznie zły na nich, że mnie ratują, bo chciałem wrócić i iść do tego światła.

Podobno uratowało mnie to, że w ostatniej chwili, kiedy spadałem, moje ciało zrobiło nienaturalny obrót, uderzyłem piętami a później głową, jakby jakaś siła złapała mnie za nogi i obróciła, tak niektórzy próbowali to wytłumaczyć, że przeżyłem. Ze szpitala wyszedłem po 7 dniach o własnych nogach, tylko pięty mnie bolały, jeszcze przez jakieś 2 tygodnie.

Przez pierwszy okres po wyjściu ze szpitala byłem nieobecny, widziałem siebie jakby z boku, stałem się obserwatorem tego co dzieje się wokół. Wiem, że zawsze czułem się, że nie pasuję do otoczenia, ze nie rozumiem tego co się tutaj wyprawia, że wszystko wydawało mi się chore, nie myślę o telewizji i prasie, bo to już mnie przerasta, ale o zachowaniu ludzi, o tym co mówią a później co robią i jak to wygląda, tego nie da się opisać słowami to trzeba zobaczyć.

Wiedziałem i byłem jednak pewny na 100%, że nie wolno iść do tego jasnego światła. Nie było żadnych logicznych informacji na ten temat, nie mogłem nic znaleźć, zacząłem szukać. Przeczytałem wszystko co było dostępne na ryku wydawniczym, w moim mieszkaniu miałem już małą bibliotekę. Trwało to dość długo, około 10 lat do czasu kiedy zainteresowałem się Biblia, modlitwami i pisami religijnymi. wreszcie znalazłem coś co potwierdziło moja teorię. Trafiłem na opis Lucyfera.

Lucyfer – niosący światło, światło które oślepia nas swoją miłością”


jak to przeczytałem w jednym z opisów Lucyfera to wiedziałem, że trafiłem w 10 i właśnie to widziałem. Zobaczyłem technologię do wyłapywania ludzkich dusz, która nazywa się Lucyfer …


Ostatnie namszczenie wymazuje ludziom cała pamięć o życiu.


podobne artykuły:


https://www.level1111.com/post/%C5%9Bmier%C4%87-kliniczna-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-dalsza


https://www.level1111.com/post/d%C5%BAwi%C4%99k-om-technologia-lucyfer




IIMarkII

1497 wyświetleń4 komentarze

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie